piątek, 24 marca 2017

Powód mojej nie obecności na blogu

Witam,
Obiecałam Wam, że napiszę kilka słów wyjaśnienia mojej nieobecności. Te które znają mnie dobrze, wiedzą, że zwierzęta mają u mnie w domu szczególne miejsce. Gwidon, jest świnką morską z rasy coronet, kilka miesięcy po kupieniu Gwidona, na jego plecach zaczął rosnąć guz. Zaniepokoiło mnie to, ale weterynarz mnie uspokoił i powiedział, że to kaszak, i żeby go usunąć. Nie zgodziłam się wtedy bo był to mały guz, w niczym mu nie przeszkadzał, a te które na weterynarii się odrobinę znają, wiedzą, że gryzonie mniejsze od królika można operować, ale niewielka jest szansa, że zwierzątko się obudzi, z resztą kaszaki się też odradzają. Nie podjęłam takiego ryzyka, aż do początku marca. Guz ostatnio bardzo szybko rósł, do tego stopnia, że Gwidon tylko leżał w klatce, w ogóle się nie ruszał, nadal nie chciałam operować. Na początku marca po pracy wchodząc do domu  poczułam smród, szukam skąd. Patrzę do klatki a tam, pełno ropnej wydzieliny, krwi, kaszak pękł ;/ Miałam do wyboru albo oczyszczać co chwilkę, wiedziałam, że to nie zda egzaminu bo cały dzień nie ma czasami nikogo w domu, szybko mogłoby dość do zakażenia i śmierci zwierzaka, albo dać go na stół operacyjny, i mieć nadzieję, że Gwidon będzie w tej małej grupie i się obudzi. Udało się! Usunęli mu całego guza, a Gwidon zaskoczył wszystkich, bo nie tylko obudził się bez problemu, ale zaraz zaczął normalnie jeść, a nawet brykać się!! Świnia dostała drugie życie! Zupełnie inny jest, bryka, piszczy wesoło, grucha, jest ciekawy mieszkania, spaceruje sobie tu i tam, bawi się z Zuzią, zupełnie inną świnkę przyniosłam.
Tutaj zdjątko Gwidusia dzień po operacji.
Wczoraj zdjęliśmy szwy :), teraz nic już go nie ogranicza, i takie pozycje czasami przy spaniu przyjmuje, że się na twarzy zaraz uśmiech pojawia. Świnka jest bardzo szczęśliwa. I ja też.


Pozdrawiam
LVS

6 komentarzy:

  1. Słodka świnka i podobna do naszej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dobrze,że wszystko się szczęśliwie skończyło:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Widać kaszak już mu bardzo przeszkadzał, a teraz bez niego od razu mu lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie dotarłam. Weronika, my w jednym klubie jesteśmy. Karteczek wprawdzie nie robie, ale cała reszta się zgadza. /// Historię uwielbiam, niestety z Polską mam problem. Podchodzę do historii wybiórczo i mam różne momenty fascynacji. Aktualnie kocham carycę Katarzynę. Jak mi przejdzie to za kogoś innego się wezmę :).
    Kartki piękne, staranne i rozkosznie inne.
    Ze zwierzątkami też jestem zżyta. Mama psa i szynszylkę Gruszkę.Wiem, że to uzależnienie od zwierząt, ale od czegoś trzeba się uzależnić. Zwierzaki sa takie ludzkie i mają świetna cechę. Kochają nas zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Biedne maleństwo, może ja akurat nie przepadam za gryzoniami, ale zawsze jest mi szkoda każdego małego zwierzątka, dobrze że wszystko się udało

    OdpowiedzUsuń