wtorek, 30 czerwca 2015

Danusiowe kolorki :)

Witam,
Ostatnio spotykają mnie same przygody, przez które z zakończeniem niektórych robótek kiepsko. Ale udało mi się skończyć dziś ten kaftanik, który haftowałam specjalnie na zabawę do Danusi. Mówiłam Wam, że otrzymałam dwa poplamione kaftaniki. I chodź ten urokiem nie dorównuje poprzedniemu, to ma w sobie to coś i tak :) Oto kaftanik różowy dla Zuzi z Pszczółką.


Niestety jedną z przygód było zepsucie karty pamięciowej do aparatu :( przez to zdjęcia robione z komórki, i mimo że na moim komputerze je przekręcałam, to po wrzuceniu tutaj na posta, za każdym razem mi się obracają :(. Wybacz Danusiu, i kolorystki niech mi wybaczą również. Haft w sumie zajął mi 7 godzinek. Haftowane nićmi Brind Brand 5165,  czarną, Ariadną 1554, oraz niebieską od Ani Jacewicz, którą otrzymałam od niej. 

Wrzucam Stefanowi.

Buziole!

A jeszcze baner do zabawy
Jeśli chodzi o kolor żółty, uwielbiam go, w słońcu, w plaży, kojarzy mi się z wakacjami, z mleczami na łące moich dziadków, z dziurawcami, kaczeńcami, jaskrami. Tyle kwiatów które lubię haftować i podziwiać jest właśnie w tym kolorze -> Irys, Słonecznik i te wyżej wymienione. Sama żółtych rzeczy w garderobie nie mam, nie pasuje mi, ale moja córeczka ma pełno rzeczy w tym kolorze :)

Pytanie od Danusi, już opowiedziałam po części. Kolor żółty będzie mi się zawsze kojarzył z wakacjami na wsi, u moich dziadków, z tym słońcem, rozgrzewającym deski starej stodoły, zapachem siana, które to słoneczko suszyło. Z kwitnącymi mleczami, na łące, potem dziurawce, potem jaskry i kaczeńce. Z ogródkiem babci, pełnym słoneczników i żółtych Irysów. Słowem żółty kolor, to kolor mojego dzieciństwa, i wspomnień z dziadkami.

sobota, 27 czerwca 2015

Kaftanik niemowlęcy w stylu kaszubskim

Witam,
Strasznie długo mnie tu nie było, sesja, pisanie magisterki i ciąża :P tyle mogę powiedzieć. A w ciąży lubię być, ale coraz ciężej jest mi się poruszać, nawet nie myślałam że haftować może być nie wygodnie. Układając się na kanapie tak się nasapię xD a potem jak się okazuje że brakuje jednego koloru xD nożyczek, słoiczka tusalowego xD trzeba się ruszyć, ruch = sikanie XD haha a potem znowu z 40 min się człowiek na kanapie układa. Sama z siebie się śmieje jak tak dyszę XD, a już chodzić na spacer, łooo jerunku XD. Jeszcze nie całe 2 miesiące do 20 sierpnia, mam nadzieje że mała wyskoczy w 38 tyg XD czyli coś koło (6-12 sierpnia). Dobra koniec gadania. Oto kaftanik który zrobiłam dla Zuzi. Dostałam od znajomej dużo ciuszków z czasu PRL i większość rzeczy śliczna :3 a 2 kaftaniki z plamami, co zrobić? Haft :P. Jeden pokażę teraz, a drugi, jak zdążę zrobić, to będzie na kolorki Danuty. Oto kaftanik :)


Napatrzeć się nie mogę :) a teraz wracam nad morze :) Bo aktualnie jesteśmy na urlopie nad morzem. Pozdrowionka, miało lać tym czasem mamy piękne słoneczko.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Siostrzyczki :)

Witam
Kilka dni temu natrafiłam na takie posta u Promyczka http://promyk2004.blogspot.com/2015/05/dziewczynka-z-kwiatami-oraz-nagroda.html. I rozkochałam się w dziewczynce, zaraz wydrukowałam zdjęcie. I przystąpiłam do dzieła. W ciągu 5 dni powstały 2 dziewczynki, siostrzyczki :) ale nie bliźniaczki. Jedna powędrowała na kartkę urodzinową dla mojej babci:
Na kanwie 16, haftowana nićmi: DMC 3348, Brind Brand 204, 401, 304, Madeira 2214 oraz ciemno granatową, ecri, zieloną niewiadomego pochodzenia.

Wzorek jest na tyle przyjemny, że wyhaftowałam go po raz drugi (co rzadko się zdarza, abym  wyhaftowała ten sam wzór 2 razy). I tak powstała jej siostra, która powędrowała na kartkę z okazji Dnia Ojca.
Również na kanwie 16, każda z sióstr ma wymiary: 9x6 cm. Z tym że ta wyhaftowana została innymi nićmi:Ariadną 1554, DMC  3853, 351, 3348,  i zielonymi oraz ecri niewiadomego pochodzenia.

A teraz pewne moje przemyślenia. W wtorek trafiłam do szpitala, na szczęścia wszystko dobrze się skończyło, ale po kolei. Mama mnie uczyła ustępować miejsca kobietą w ciąży i starszym osobom. Do zeszłego roku tak robiłam. Czy to byłam zmęczona czy miałam zakupy, zawsze! Teraz sama jestem w ciąży, i to widocznej już. Bądź co bądź to już 30 tydzień. I nikt nie ustępuje miejsca. Ludzie są samolubni, strasznie! Pech chciał, że przed autobus wyjechał jakiś wariat. Kierowca bardzo mocno zahamował, a ja wpadłam brzuchem na barierkę. Całą nieludzką siłą. Krwawienia nie miałam, ale dziecko przestało mi się ruszać. Przez 24 godziny nie ruszyło się ani przez chwilę. Ile ja łez straciłam, jadąc samochodem, bo Rafał mnie zabrał na Izbę Przyjęć, bo karetka nie podjedzie, bo ja żyję, nie krwawię to jest ok! No ja pierd... ;/ Co za kraj! Przeleżałam w szpitalu 3 dni. Lekarz stwierdził, że ciąża żywa, że mała rośnie i zostawili mnie na obserwacji. Jak ja odetchnęłam z ulgą  jak usłyszałam że ciąża żywa. Tak czy siak mała się nie ruszała całe 24 godziny, lekarz też się zmartwił, robili mi co 2 godziny KTG. Na szczęście mała rano następnego dnia zaczęła brykać. Ale co ja się strachu nie najadłam. I teraz co, w duszy mam czy ktoś jest zmęczony czy nie, czy to wypada prosić o miejsce czy nie! Tak bo jak dobrze pamiętacie opowiadałam Wam jak kobieta stwierdziła że ja gruba jestem a nie w ciąży. Ja będę się prosić teraz zawsze! Drugiej takiej sytuacji nie chcę przeżyć. Teraz wyszłyśmy z tego cało, ale kto wie co będzie następnym razem. I na prawdę będę samolubna. Będę się prosić o miejsce, bo mi się należy, i w nosie mam co sobie ludzie pomyślą!

Odpowiedzi na Wasze komentarze:

Ania S-> no ja niestety nie będę się bronić, w ciąży, przez wirusa, straciłam całą mgr, do tego mój Uniwerek się przenosi i bibliotekę zamknęli od 1 czerwca do końca 30 września. Więc obrona będzie w październiku, jak mała będzie już na świecie.

Anette ->  chciałabym, :P ale nie da rady, mam za bardzo artystyczną duszę, i chyba lubię robić wszystko na raz. Codziennie robię coś innego, mam duże urozmaicenie. Nie nudzę się  :P



wtorek, 2 czerwca 2015

Kotek, karteczki i takie tam :)

Witam,

Po przerwie, :P troszkę miałam gonitwy w tych ostatnich dniach, ale się już uspokoiło. Teraz będzie trochę gonitwy z nauką, sesja się zbliża, mój ostatni semestr na tej uczelni :( chlip chlip. Pięć latek strzeliło jak mgnienie oka. Oto ja:


Jeszcze 2 egzaminy i obrona. No która z powodu wirusa będzie musiała poczekać: grrrrrrrr. No ale nie o tym. W tych ostatnich dniach zrobiłam 2 karteluszki. Jedna na ślub dla mojej przyjaciółki Angeliki.

Haftowane na kanwie 16, wzorek zaczerpnięty od Danieli z bloga Haftem malowane Wzór zajął mi nie całe 2 godzinki, pomyliłam się w 2 miejscach ale już mi się pruć nie chciało i tak zostało. Niteczki jakie użyłam to: Madeira 213, 3 niebieskie niteczki od Ani Jacewicz, czarna Ariadna i Brind Brand: 320, 209, 104, 516, 405. Obrazek o wymiarach 6x8 cm.

Oprócz tego powstała kartka urodzinowa dla Florence, która kocha kaktusy.


Haftowane 2 dni, na kanwie 16, wymiary obrazka to 11x6,5 cm. Niteczki jakie użyłam to DMC: 987,  726, 3770, 350, 746, Ariadna 1681 i czarna, oraz brązowa  nie wiadomego pochodzenia.

Ukończyłam też kota majowego. Oto on.

Haftowany 5 dni. Cudem wzory tych kotów miałam na zupełnie innym pendrive, więc się uchowały, i mogę zacząć czerwcowego. Dla zainteresowanych wzór:



Oczywiście na tamborku nadal się dużo dzieje:
Troszkę do przodu poszłam z Polonią Bytom, aż całe 3 rządki:
Gejsza leży i płacze, po wyhaftowaniu 3 kratek zamienia się powoli w Ufoka
Metryczka idzie do przodu

Serweta świąteczna jak była ufokiem to jest nim nadal, mimo szczerych chęci, nie wiem czy skończę do świąt ;/

Oprócz tego powstaje obrazek gratulacyjny dla mojej koleżanki
 
 O a ta serwetka mi idzie błyskawicznie, lada moment będzie koniec.

 A i skończył się maj więc pokazuje tusalka majowego

I to by było na tyle :P

Zuzia do Was macha:

Odpowiedzi na Wasze komentarze:

 Jaglana -> tak to prawda, gdy wybierałam ten wzór, nie sądziłam, że aż tak ładnie to będzie wychodzić.