poniedziałek, 8 czerwca 2015

Siostrzyczki :)

Witam
Kilka dni temu natrafiłam na takie posta u Promyczka http://promyk2004.blogspot.com/2015/05/dziewczynka-z-kwiatami-oraz-nagroda.html. I rozkochałam się w dziewczynce, zaraz wydrukowałam zdjęcie. I przystąpiłam do dzieła. W ciągu 5 dni powstały 2 dziewczynki, siostrzyczki :) ale nie bliźniaczki. Jedna powędrowała na kartkę urodzinową dla mojej babci:
Na kanwie 16, haftowana nićmi: DMC 3348, Brind Brand 204, 401, 304, Madeira 2214 oraz ciemno granatową, ecri, zieloną niewiadomego pochodzenia.

Wzorek jest na tyle przyjemny, że wyhaftowałam go po raz drugi (co rzadko się zdarza, abym  wyhaftowała ten sam wzór 2 razy). I tak powstała jej siostra, która powędrowała na kartkę z okazji Dnia Ojca.
Również na kanwie 16, każda z sióstr ma wymiary: 9x6 cm. Z tym że ta wyhaftowana została innymi nićmi:Ariadną 1554, DMC  3853, 351, 3348,  i zielonymi oraz ecri niewiadomego pochodzenia.

A teraz pewne moje przemyślenia. W wtorek trafiłam do szpitala, na szczęścia wszystko dobrze się skończyło, ale po kolei. Mama mnie uczyła ustępować miejsca kobietą w ciąży i starszym osobom. Do zeszłego roku tak robiłam. Czy to byłam zmęczona czy miałam zakupy, zawsze! Teraz sama jestem w ciąży, i to widocznej już. Bądź co bądź to już 30 tydzień. I nikt nie ustępuje miejsca. Ludzie są samolubni, strasznie! Pech chciał, że przed autobus wyjechał jakiś wariat. Kierowca bardzo mocno zahamował, a ja wpadłam brzuchem na barierkę. Całą nieludzką siłą. Krwawienia nie miałam, ale dziecko przestało mi się ruszać. Przez 24 godziny nie ruszyło się ani przez chwilę. Ile ja łez straciłam, jadąc samochodem, bo Rafał mnie zabrał na Izbę Przyjęć, bo karetka nie podjedzie, bo ja żyję, nie krwawię to jest ok! No ja pierd... ;/ Co za kraj! Przeleżałam w szpitalu 3 dni. Lekarz stwierdził, że ciąża żywa, że mała rośnie i zostawili mnie na obserwacji. Jak ja odetchnęłam z ulgą  jak usłyszałam że ciąża żywa. Tak czy siak mała się nie ruszała całe 24 godziny, lekarz też się zmartwił, robili mi co 2 godziny KTG. Na szczęście mała rano następnego dnia zaczęła brykać. Ale co ja się strachu nie najadłam. I teraz co, w duszy mam czy ktoś jest zmęczony czy nie, czy to wypada prosić o miejsce czy nie! Tak bo jak dobrze pamiętacie opowiadałam Wam jak kobieta stwierdziła że ja gruba jestem a nie w ciąży. Ja będę się prosić teraz zawsze! Drugiej takiej sytuacji nie chcę przeżyć. Teraz wyszłyśmy z tego cało, ale kto wie co będzie następnym razem. I na prawdę będę samolubna. Będę się prosić o miejsce, bo mi się należy, i w nosie mam co sobie ludzie pomyślą!

Odpowiedzi na Wasze komentarze:

Ania S-> no ja niestety nie będę się bronić, w ciąży, przez wirusa, straciłam całą mgr, do tego mój Uniwerek się przenosi i bibliotekę zamknęli od 1 czerwca do końca 30 września. Więc obrona będzie w październiku, jak mała będzie już na świecie.

Anette ->  chciałabym, :P ale nie da rady, mam za bardzo artystyczną duszę, i chyba lubię robić wszystko na raz. Codziennie robię coś innego, mam duże urozmaicenie. Nie nudzę się  :P



8 komentarzy:

  1. Teraz to już baaaardzo rzadko się zdarza żeby ktoś ustępował miejsca ciężarnym. Także spokojnie ładuj się w kierunku miejsca oznaczonego dla ciężarnych i wypraszaj tych niebędących w ciaży.

    OdpowiedzUsuń
  2. Obie siostry urocze. Co do stylu pracy, to ja jednak monotematyczna jestem, czyli jedna robótka od A do Z, choć czasem, coś w paradę wejdzie, gdy taka potrzeba chwili jest, na szczęście zdarza się to rzadko.

    No to miałaś "przygodę", nie zazdroszczę, na szczęście dzidzia nie ucierpiała, ale rzeczywiście - coraz rzadziej ustępujemy miejsca. Siedem lat temu jechałam pociągiem z siostrą, która była w bardzo widocznej już ciąży i myślisz, że ktoś jej miejsca ustąpił? Przedział dla kobiet w ciąży i matek z małymi dziećmi, siedem z ośmiu miejsc zajęte przez popijających piwo dwudziestoparolatków, na tym wolnym torba wielkości takiej, że można było ją na kolanach trzymać, do której nikt się nie chciał przyznać. Na korytarzu tłok taki, że nawet nie było sensu przepychać się w poszukiwaniu konduktora, który by z tymi "nieustępliwymi" porządek zrobił.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo się cieszę, że wszystko się dobrze ułożyło i maleńka zdrowa. Ogólnie jeśli ktoś ustąpi miejsca ciężarnej, to kobiety koło 50-tki, na pewno nie młodzież. Musisz wymagać ustąpienia miejsca - na empatię raczej nie ma co liczyć...
    Choć mi się tak śmiesznie trafiło...Wsiadłam do autobusu (a wysoko w ciąży już byłam), nikt oczywiście nie ustąpił. Kierowca nie rusza - i nagle - "Ludzie, ustąpić tej pani". Nikt. "Ludzie, ustąpić, bo nie ruszę". Ktoś się podniósł, ja usiadłam, a autobus ruszył :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Całe szczęście wszystko się dobrze skończyło. Niestety, ale teraz jest takie zdziczenie. Ja tak samo jak dziewczyny myślę, są miejsca specjalne w autobusach i to blisko wejścia, więc kiedy jest wszystko zajęte nie trzeba prosić lecz żądać ustąpienia i już. Nie warto się narażać.
    Co do ustępowania miejsca miała kiedyś śmieszną sytuację moja mama. Będąc już po 50-ce i po operacji biodra. Jakaś babka rzuciła się do niej, że ma ustąpić jej miejsca, bo ona starsza. Moja mama ze stoickim spokojem powiedziała, że w to wątpi i doszło do porównania dowodów osobistych. Okazało się, że ta krzykaczka, której nic nie było, była młodsza o kilka lat :)

    OdpowiedzUsuń
  5. najwazniejsze jest zakończenie, a Te Twoje karteczki to wspniala pamiatka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najważniejsze, że nic Wam się nie stało i na przyszłość żądaj - nie proś - ustąpienia Ci miejsca oznaczonego.
    Ja kilkakrotnie miałam taką sytuację, że ustępowałam miejsca dziewczynie w zaawansowanej ciąży, a ona mi na to, że dziękuje i postoi - zawsze tłumaczyłam, że dla swojego i dziecka bezpieczeństwa musi siedzieć.
    Trzymajcie się zdrowo :))

    OdpowiedzUsuń