sobota, 14 marca 2015

To już rok

Witam
Dziś post wspominkowy.
Dokładnie rok temu odszedł Odyn.

To już rok, i pomimo tego, że ciężko się było pozbierać po jego odejściu (5 miesięcy mi się ryczało na każdą myśl), to minął już rok, miałby 4 lata. 4 lata pół życia dla takiej świnki, bo one żyją 7-8 lat. A on odszedł  w kwiecie wieku 3 lata. 3 lata. Bardzo młoda świnka :(.
Urodził się 25 sierpnia 2010
Oprócz niego na świat przyszli jego dwaj bracia i jedna siostra. Dostał imię hodowlane York, i miesiąc później znalazł się w naszym domku.
Wystraszony, taki maleńki, a już tak mocno pokochany przez wszystkich domowników.
Odyn był wyjątkową świnką, oj bardzo. Był nieziemskim gadułą, buzia mu się nie zamykała. Chciałam Wam wrzucić filmik jak gada :( ale pisze, że za duży plik, trudno. Był pieszczochem nie z tej ziemi. Pewnie dlatego, że był na początku sam, u nas w domu i potrzebował bliskości, i ją znalazł w człowiekach. Świnki morskie są najbardziej towarzyskimi zwierzakami na świecie. Ale Odynek miał też za uszami :P oj miał, jak mu się coś nie podobało, to potrafił dziabać, do tego skubaniec pamiętał długo. Kiedyś moja teściowa jak chodziły sobie po mieszkaniu, sprzątała po nim bobki, :P wiadomo, że świnka podobnie jak piesek zaznacza sobie teren by wiedzieć, gdzie była, którędy wrócić. No najpierw na nią popyskował, a gdy ta nie reagowała, to zaczął się złościć i skakać i fukać. Potem gdy się położyła na dywanie następnego dnia, on podszedł powąchał jedną rękę, fiknął poszedł do drugiej i ja ugryzł, xD haha ugryzł ją w dokładnie tą rękę, którą zbierała te bobki. Uwielbiał bawić się w chowanego,  chował się i była cisza, a gdy udawałaś że idziesz sobie, on wyskakiwał z kryjówki robiąc larmo biegł do ciebie, szczypał Cię w piętę, ty się obracałaś by go gonić xD a on się chował. Brakuje mi go ;(  Był bardzo wdzięcznym prosiakiem za całą dobroć potrafił się tak odwdzięczyć, że sobie nie wyobrażacie. Był też pocieszycielem, gdy czuł, że jestem smutna piszczał i prosił się o zabranie go na ręce. Boziu jak ja się zakochałam w tym prosiaczku :(. Uwielbiał koniczynę i marchewkę, nie znosił buraków i pomidorów.  A szalał za koperkiem.
Kiedyś miałam 3 dni pod rząd zajęcia od rana do wieczora. 3 dnia świnka z tej samotności chciała zabrać się ze mną na uczelnię
Nie lubił być sam, dlatego kupiliśmy Menueta, który umarł 7 miesięcy później. Oboje zostaną na zawsze w moim sercu. Na zawsze.






Kochamy Was i Pamiętamy!


6 komentarzy:

  1. Pamięć o naszych pupilach jest bezcenna. Będą żyły w naszych sercach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty naprawdę mocno kochałaś te świnki... Ja po swojej, która odeszła kilka dni po Odynie, już nie rozpaczam i bardziej tęsknie za psem, który skończył swój żywot gdy miał zaledwie szesnaście lat.

    OdpowiedzUsuń
  3. Każde zwierzątko nawet te najmniejsze zostawia trwały ślad w naszym życiu i nawet po latach będziemy wspominać wszystko co dobre i złe ,zabawne i smutne. Najczęściej zabierając pupila do domu staramy się być za niego odpowiedzialni bo wymaga on też naszej uwagi więc robimy wszystko by mu z nami było jak najlepiej .
    Z gryzoni miałam nawet kilka chomików ,ale szczególnie wspominamy lentinko pochłaniacza Pysia choć dawno go nie ma pamiętam jak czekał przy drzwiczkach klatki na posiłek i jak przy nich został na zawsze-pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  4. Slicznie napisałaś o Swoich bliskich zwierzątkach. Ja we wrześniu straciłam Pixela, pieska, który był u nas 13 lat i przez wszystkie te lata był ślepy. Bardzo przeżyliśmy jego odejście i wiem doskonale co czujesz, jak boli serce...
    Jesteś dobrym człowiekiem.
    Dziękuję za miłe odwiedziny.

    OdpowiedzUsuń