środa, 5 listopada 2014

Kartka świąteczna dla mamy i tusalek

Witam,

Dzisiaj o karteczce bożonarodzeniowej dla mamy. W ciągu 4 dni powstał taki oto pingwinek :)

Oto wzór na pingwinka

Haftowane niebieskimi niteczkami które dostałam od Anni Jacewicz z bloga http://mojezyciepasjauslane.blogspot.com/ 
Kto jeszcze do Ani nie zajrzał to zapraszam serdecznie. Oprócz niebieskich niteczek: Ariadna 1504, czarny, biały.
A to tusalek z października

mało ;(
Po dwóch nieudanych próbach stwierdzam że
Wiem, że większość z Was powie, a tam druga próba, spokojnie Werka, uda się, niektórzy to latami się starają, za którymś razem wyjdzie. Nie oczekuje od Was taki słów, bo mnie już męczą. Martwię się, że coś ze mną nie tak. Cały miesiąc teraz robiłam testy owulacyjne od 5 do 34 dc, i nic :( nie wyskoczył mi w ogóle drugi pasek. Martwię się. Czuję się taka niepełna :(. I żadne upokojenia, słowa nie pomogą, wiem że takim stanem w jakim jestem to nie pomagam, ale pogarszam, ale nie da się marzenia z głowa wyplewić za pomocą pstryknięcia palców. Nie da się tyle lat o tym marzyć, i nagle jednego dnia zmieć myślenie na to że nie chcę. Bo chcę. Martwię się, boję się, że to nigdy nie wyjdzie, bo jak nie mieć podczas cyklu hormonu LH :(, denerwuje się na wszystko i na wszystkich, a najbardziej ciążowe brzuchy, i jak na złość non stop albo jakaś baba w ciąży sobie usiądzie przede mną albo w pracy ostatnio ;/ naliczyłam 12 babek w ciąży w ciągu 8 godzin pracy w Mc Donald. Wpadam w depresjo-psychozę. Nawet haft mnie nie odstresowuje, i nie mogę się na nim skupić, muszę znaleźć coś przy czym zapomnę na chwile o tym. Potrzebuję tego dziecka, bardzo :(

Pozdrawiam

Odpowiedzi na Wasze komentarze

Erendis -> oj tak, bardzo ładne :) sama podziwiam moje prace, i czasami nie wierzę, że to ja je zrobiłam
Luna Malutka -> jak się czuję to po części opisałam wyżej. A miseczki po złotówce były u nas w tylko jednej biedronce, tej w której co jakiś czas jest wyprzedaż starych rzeczy albo resztówek.
Elżbieta K -> nie jest spokojniej, praca mnie bardzo męczy, stresuje, do tego dochodzi to co opisałam wyżej, wykończę się.
Justynko Łuczaj -> dziękuje za książę, już do mnie dotarła, nastrój jak przeczytałaś w tym poście, nadal stresujący, ponury i w ogóle kiepski.
Anna Jacewicz -> Większość moich serwetek i bieżników, obrusów jest ręcznie obszywana.
Anette -> rybka jest z bajki Disneya Pinokio.

17 komentarzy:

  1. Kochana cykle bezowulacyjne się zdarzają. I to prawda, że wpadek jest wiele, ale pary, które się świadomie decydują na dziecko mają problemy niestety:( Trzymam kciuki żeby się udało:)
    A kartka jest przecudna:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Karteczka śliczna. Ech Werka ja mimo wszystko trzymam kciuki. Wysłałam Ci maila :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niebanalna karteczka. Niejedno mogłabym Ci napisać o staraniach o dziecko, ale się powstrzymam, rozumiem Twój obecny nastrój, więc tylko będę trzymać kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kartka sliczna ,
    Ja trzymac bede za was kciuki , badz dobrej mysli,,

    OdpowiedzUsuń
  5. Co Ci mogę powiedzieć... pracuj na dziesięć etatów, studiuj i rób jeszcze nie wiadomo co, do obciążenia fizycznego dołóż psychiczne... to właściwie zostaje Ci się upić i spróbować...

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że nitki się przydały, a pingwinek wyszedł świetny. Zdaje mi się, że taki stres, liczenie, planowanie, pilnowanie tylko pogarsza sytuację. Po co od razu źle się nastrajać! Kochajcie się dla samej radości z bycia razem, a nie z obowiązku. Wyluzuj Weroniko, bo nic dobrego z tego nie będzie! Wszystko przed Tobą i na pewno się uda!

    OdpowiedzUsuń
  7. Taaa, od zawsze czułam, że matką nie będę i być nie chcę to chyba nie powinnam się wypowiadać. Pocieszać nie będę bo co to da ale myślę, że moje przedmówczynie mają rację. Stres, nadmierne, niemal obsesyjne starania i przepracowanie sprawiają, że jakoś się ta ciąża nie pojawia. No jest w tym logika, bo kiedy organizm matki jest nie w formie, zmęczony, osłabiony itd. to jak ma być dobrym miejscem na maleństwo. Rozumiem też, że jeszcze się do żadnego lekarza nie wybraliście. Bo może to nie z Tobą jest coś nie tak. Może to Twój mężczyzna jest kolejną (przepraszam za określenie) ofiarą cywilizacji i technologizacji naszego życia. Acesulfan, bisfrnol zawarty w każdej niemal rzeczy codziennego użytku przedostający się swobodnie do płynów upośledza plemniki i są mało ruchawe. Więc moja mała sugestia jak się zdecydujecie na badania to zanim poddasz się szeregowi czasem bolesnych badań i diagnoz to niech on tez sprawdzi swoją armię - zawsze się śmieję że ich badanie jest przyjemniejsze od naszych nakłuć i innych pobrań. Sorki jeśli nieco mnie poniosło, ale u mnie tak już jest że co w sercu... Ściskam i trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pingwinek obłędny.
    A o reszcie napisały kobietki powyżej. Zastosujcie się do porady Luny, posłuchaj Jaglanej.
    A mnie dopadła ostatnio refleksja, że przyzwyczajenie jesteśmy do tego, że wszystko dzieje się w naszym życiu szybko, intensywnie. Na już, na teraz. Coś potrzebujemy - "kredyt". Na Święta trudno czekać, bo od 2.11 handel nieustanie wprawia nas w bożonarodzeniowy nastrój. I dlatego, gdy mamy czekać, wybija nas to z rytmu, powoduje niepokój.
    Jedna jest tylko rada i ty ją znasz - luz. Czego Tobie serdecznie życzę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam do mnie po wyróżnienie:-)
    http://onkowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. hmm, wiemy tylko, że bardzo chcesz... ( za bardzo! to tez niedobrze- stres) ale nic ponadto... więc co byś chciała od nas usłyszeć kochana? :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. A z tarczycą u Ciebie jak? Wiem, że przy Hashimoto utrudnia zajście w ciążę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też nie będę się wypowiadać - matką nie jestem. I chyba całe szczęście, zwłaszcza dla dziecka. Nie nadaję się na matkę... Ale za Ciebie mocno trzymam kciuki. Niestety stres jest wredny, jak już moje przedmówczynie pisały...

    OdpowiedzUsuń
  13. Śliczna karteczka!! A co do ciąży, to wiem z własnego doświadczenia, że im bardziej kobieta pragnie zajść w ciążę tym jest ciężej. Wiem łatwo powiedzieć żeby się nie przejmować i stresować, ale sama miałam dokładnie tak samo. Przeszłam przez licznych lekarzy, brałam środki na owulacje i dopiero jak stwierdziłam, że ok coś jest nie tak i odpuściłam (czekałam już umówiona na laparoskopie) okazało się, że jestem w ciąży. Chciałam Ci tylko powiedzieć, że nie jesteś sama, takich kobiet jest dużo. Wiem marne to pocieszenie!! Ale pomyśl sobie, że pierwsze dziecko poroniłam w 7 tyg, a drugie urodziłam przedwcześnie w 25 tyg i po tygodniu córeczka zmarła. Jestem matką bez dziecka............. Takich kobiet jak my jest wiele, wiara jednak ma wilka moc, więc nie poddawaj się!! Trzymam mocno kciuki! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymam kciuki żeby się udało! Nie poddawaj się!

    OdpowiedzUsuń
  15. pingwinek taki milutki :)
    A Tobie cóż mogę powiedziec - 3 mam mocno kciuki i stresem oraz zamartwianiem sobie nie pomagasz, nie pomagasz sobie też takim codziennym spradzaniem -testami itp, potrzebny jest relaks to samo najdzie, wiesz to chyba troszke jak z dieta i codziennym ważeniem , jak sie odchudzam i ważę codziennie to po jakims czasie efektów brak kiedy schowam wagę i nie przejmuję się tym ile gram spadlo to raptownie po miesiacu jest efekt, może znikome porównanie ale chodzi mi tutaj o to że jak czegoś bardzo chcesz to nie zawsze wychodzi i czasem warto lekko odpuscic :) Buziak

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzymam mocno kciuki za Ciebie !!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń