niedziela, 26 października 2014

Tyrion Czubaka

Świnki to zwierzątka stadne, te z Was, które mojego bloga śledzą od dawna to wiedzą, pisałam o tym, gdy umarł Odyn.Gwidon oczywiście nie mógł po śmierci brata Menueta zostać sam. Zaraz zaczęliśmy szukać z moim chłopakiem kompana dla naszego prosiaka, mimo że żal ciągle trzyma. Straciłam w tym roku dwie świnki, co bardziej ten ból potęguje. Ale zanim Wam przedstawie nowego członka rodziny chcę poruszyć jedną kwestię. Eutanazja. Co o tym myśleć, ja powiem Wam, że rano gdy ujrzałam Menueta, który obiema łapami przebierał już w drugim świecie, wzięłam go na ręce i w te pędy do weterynarza. I tu muszę pogratulować sobie doskonałego wyboru jeśli chodzi o poradnię weterynaryjną. Po wparowaniu do weterynarza powiedziałam: ratujcie go, on umiera, weterynarz która w tym czasie przyjmowała jakiegoś psa, wybiegła i zaczęła ratować moją świnkę przepraszając tamtego właściciela. Po kilku chwilach poprosiła mnie do siebie i powiedziała że jest w stanie b.krytycznym, może mu zapodać kroplówkę całą noc, ale najprawdopodobniej on umrze w nocy. I tu podjęłam w swoim życiu najważniejszą decyzję! Zadzwoniłam do Rafała i zdecydowaliśmy uśpić Menueta. Przez cały czas byłam przy nim, głaskałam go po uszach (to było jego ulubione, czułe miejsce) i śpiewałam, widziałam jak odchodzi, jak pomału zamyka oczy. I chodź wiem że to była b.dobra decyzja, pojawiły się wyrzuty sumienia, że go zabiłam, że nie dałam mu szansy się wykurować, myśli że może on by się wykurował z tego, ale wiedziałam i wiem że on by się nie wykurował, miał już rano oczy w agonii. Wiem że skróciłam mu męki, ale jednak podpisem, jednym podpisem skazałam go na śmierć. Myśli mi się w głowie tłuką między sobą. Jednego jestem pewna, że był moim przyjacielem, i że mi go brakuje. Świnki żyją 7-10 lat, Odyn i Menuet mieli 3 lata i 10 miesięcy gdy umarli, może na tą samą chorobę, szukam jakiś wskazówek by kolejne świnki mi tak szybko nie padały.
No ale czas na Tyriona, Tyrion ma miesiąc, jest to świnka rozetkowa, z hodowli innej (bo jak mówię szukam różnych wskazówek, i może to jakieś wady genetyczne z tamtej hodowli, bo Odyn i Menuet z jednej hodowli byli, może geny za bardzo się wymierzały, Tyrion jest wzięty z zupełnie innej hodowli). To my mu wybraliśmy imię. Jest to imię po bohaterze Gry o Tron Tyrionie Lannisterze. Dlaczego takie imię? Ten kto ogląda serial wie że karzełek zawsze wpakuje się w tarapaty najgorsze, które mogą się zakończyć pewną śmiercią, lecz on jakoś tej śmierci ucieka, mam nadzieję że nasz Tyrionek też tak śmierci uciekać będzie i zostanie z nami bardzo długo. A teraz sesja :0)







a tu bohater filmowy po którym ma imię nasz świniaczek
Pozdrawiam i dziękuje za wszystkie ciepłe słowa pod ostatnim postem.

8 komentarzy:

  1. Moja droga, po pierwsze śliczna rosochata świneczka. Po drugie, wiem co czujesz w związku z eutanazją - kiedy przyszło mi podjąć decyzję o uśpieniu Luny, rozdarło mi się serce i do tej pory nie zarosło, nigdy nie zarośnie i nie zagoi się ta rana. Ale wiem, że przyniosłam jej ulgę. Ostatni tydzień życia mojej małej czarnej dziewczynki to było domowe hospicjum, kotek miał smutne cierpiące oczy, nie chodził, wymiotował i cierpiał przy codziennych kroplówkach i zastrzykach. A wyniki i tak nie poprawiły się - jej nerki poddały się i organizm był zatruty. Ból był ogłuszający kiedy zabrakło jej w domu, mój, mojego męża i osamotnionego Ciapka - byli razem przez osiem lat. Nawet teraz po ponad roku od tej chwili płyną mi łzy kiedy o tym piszę. Ale nie mogłabym patrzeć na jej ewidentne cierpienie. Brakuje mi mojej czarnulki i niestety mała Keira nie potrafi mi jej zastąpić. Trzymaj się moja droga i dobrze, że wzięłaś z innej hodowli świniaczka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Weroniko nie czyń sobie wyrzutów. Zrobiłaś dla swojego zwierzątka najlepsze co mogłaś. Zwlekanie z decyzją o eutanazji podczas gdy zwierzę cierpi to egoizm z naszej strony. Egoizm, bo chcemy żeby było z nami jak najdłużej. Ja i mój mąż też kiedyś podjęliśmy tą decyzję. Niestety weterynarz źle przeprowadził zabieg, nie był taki jak u Was, a tego właśnie oczekiwaliśmy. Ale co się stało to się nie odstanie, i nie ma co tego roztrząsać. Tyrionek śliczny, aż chciałoby się go przytulić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny prosiaczek. Miałam kiedyś świneczki i musiałam się z nimi pożegnać w kilka dni, kiedy to problemy z układem oddechowym się pojawiły i w kilka miesięcy rozwinęły do niemal astmy. Ale wspominam z rozrzewnieniem ich chrumkanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja babcia, która zwierząt miała zawsze dużo, nigdy nie zgadzała sie, by cierpiały. Ani te hodowlane, ani te domowe. Dlatego uśpiliśmy naszego pierwszego chomika. Koszt zastrzyku był większy niż cena zwierzątka, ale nigdy nie pozwoliłabym mu się męczyć. Pozostałe zasypiały spokojnie.
    Tyrionek rewelacyjny. Zwłaszcza na ostatnim zdjęciu - można urządzić konkurs pt. "co to jest ?" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miłość do zwierzaków bije z każdego słowa, nie zadręczaj się :) Nowy domownik świetny. Pierwszy raz widzę świnkę z takimi dużymi uszkami, ale kudełki ma przecudne i w jesiennych kolorach kasztanów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój pierwszy prosiek też został uśpiony, chociaż wcześniej przeszedł zabieg, który miał mu pomóc. Nie pomógł, tylko wydłużył cierpienie. A kiedy znalazłam dla osieroconego Walentego kolegę w SPŚM i już przeszłam weryfikację i miałam dostać Mrówcia, to drugi mój prosio zachorował i nie przeżył operacji. Tłumaczono mi, że świnki morskie to są w przyrodzie ofiary i bardzo często ich choroby kończą się śmiercią. Wtedy postanowiłam, że już nigdy więcej nie będę mieć świnki. Wytrzymałam trzy miesiące. Teraz mam dwie dziewczyny po przejściach, które mają ok. 2-3 lat i na razie trzymają się świetnie.
    Twój nowy świnek jest prześliczny. Niech mu zdrowie długo służy i niech dogaduje się ze swoim nowym kolegą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasami ten podpis jest najlepszą decyzją. Niech się Tyrion zdrowo chowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. :-(

    Tyriona uwielbiam, ma charakter ;-)

    OdpowiedzUsuń