niedziela, 1 czerwca 2014

Tusalek oraz inne przyjemności i przykrości

Witam,
Zacznę od troszkę smutnej części postu. Wiem, że nie powinnam się przejmować, jak to mój facet mówi, ale chyba to kobiece jest, że mimo to jest mi przykro. A zacznę od początku, dziś rano, mój Rafałek stwierdził, że nie ma kawy i musimy śmigać na zakupy,  a że ładna pogoda, to poszliśmy. A przy okazji zaczęliśmy zbierać naszym głodomorom trawkę. Zbieramy, gdy nagle mija nas grupa osób, witać że to alkoholicy mimo to zabolało mnie to co powiedzieli. Jeden z nich pokazał na nas palcami i powiedział: patrz jakie grubasy. Zrobiło mi się naprawdę smutno, od roku chodzę do dietetyczki, zgubiłam 40 kilo, jestem z siebie dumna, mimo to słowa tego pana (jeśli panem go można nazwać) mnie uraziły. Co ja mu zrobiłam? Nic, a nic, więc dlaczego? Przejdę do weselszych wiadomości. Na pierwszy rzut. Tusalek :P dziś mamy już czerwiec, więc trzeba było niteczki z całego maja wyrzucić z słoiczka i od nowa napełnić, czerwcowymi niteczkami. Tak wygląda majowy słoiczek:
 a to majowe niteczki

Teraz troszkę podusi, zaczęłam haftować autobus :P przedstawia się on tak:



Zaczęłam też robić kartkę gratulacyjną dla mojej kuzynki, która spodziewa się trzeciego dziecka :) jak widać po hafcie będzie to dziewczynka.

Na krosie znajduje się natomiast salowy kotek. Te które uczestniczą w salu, widzą że mam niezłe tyły z tym kalendarzem, ale w wakacje sobie nadrobię.
A na drugim krośnie jest zimorodek, przybył mu jeden rządek :)

Jeszcze dwa rządki i czeka mnie wyprawa po ramkę a potem na pocztę :P. A na koniec mój Gwidon. Pamiętacie tego małego szkraba. No wyrósł na 3 miesięcznego samczyka :) proszę oto on:


Dziękuje wszystkim za komentarze :
Agnieszka Lesisz -> jeśli lubisz bajki, to polecam Ci gorąco Krainę Lodu.
Danielo -> mam nadzieję, że podobnie jak ja jesteś już zdrowa, co prawda jeszcze mam kaszel, ale już nie tak uporczywy jak na początku tygodnia.
Anette -> ja nie narzekam że mam mnóstwo prac po zaczynanych, wręcz przeciwnie, bardzo mi się to podoba :P jednego dnia to haftuję, drugiego to :P lubię urozmaicenia.
Agnieszka Wolska :) masz jakąś swoją ulubioną postać z tej bajki, bo ja się nie mogę zdecydować :P

15 komentarzy:

  1. Każdy ma swój styl pracy, ja akurat tak mam, że jak coś zacznę to nie odpuszczę póki nie skończę.

    Prace wyglądają zachęcająco, a Gwidon jest uroczy :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gwidon faktycznie przesłodki. A ja na twoim miejscu odwróciłabym się do "pana" i głośno krzyknęła "patrz jaki nic nie wart pijak i śmieć społeczny i śmierdzi od niego na kilometr - brudas i parch". Niech mu się nie wydaje, że tylko jemu wolno szydzić. Gratuluję tych 40 kilo - ja sukcesywnie powiększam rozmiary z roku na rok:) Całuję mocno.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z Gwidona uroczy kudłacz, a prace wszystkie zapowiadają się ciekawie, szczególnie ten zimorodek. Ale pełna podziwu to jestem dla tych 40 zrzuconych kg.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana nie smutaj się ludzie są różni.. Poduszki są śliczne samolot ma świetne kolory takie żywe:) a świnka urocza i jaka kudłata, chyba czesać to ją dziennie trzeba:) nie mam swej ulubionej postaci chociaż bałwanek był uroczy:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że praca wre :) A ludźmi się nie przejmuj jesteś bardzo dzielna i tego się trzymaj!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przykre osobniki , ja by chyba ostro zareagowała , a co im wszystko wolno ,,
    Podziwiam i gratuluje tylu kimogramów mniej , ja to tylko 15 a i tak się cieszę jak małe dziecko z lizaka ,,
    Śliczne hafty ,,

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem nauczona, że niema co się przejmować opinią innych, ja aktualnie zrzucam zaleglosci po ciazy i ok 8 kg za mna a sama widze malutka roznice bo do wymarzonej wagi wiele mi brakuje, podziwiam twoj upor a 40 kg to jest masa wyrzeczen i super masz silną wolę :) fajnie ci te hafty wychodza, a moj zimorodek jest piękny :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. gratuluję wytrwałości i ściskam i przytulam!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś ty?!!!! Schudłaś 40 kilo??? I przejmujesz się komentarzem? Matko, jak ja bym chciała osiągnąć taki efekt.... Też zaczęłam chodzić do dietetyczki, ale jestem na samym początku drogi, którą Ty już masz za sobą. Ale Ci zazdroszczę, kurczaki!
    Gwidonek - cud, miód i malina. Dobrze, że ja mieszkam pewnie gdzieś daleko, a poza tym mam dziewczyny, bo bym Ci go ukradła.
    Bardzo jestem ciekawa zimorodka. Zapowiada się prześlicznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przejmuj się takimi ludźmi, bo oni nie są nic warci- wiem coś o tym, gdyż w pracy mam do czynienia z takimi codziennie:( Zazdroszczę tych 40 kilo mniej, bo mi by się przydało też tyle zrzucić... A prace prześliczne:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem pełna podziwu dla twojej determinacji: 40 kilo, to jest coś! W ogóle się nie przejmuj, rób swoje, trzymam kciuki.:) Ho, ho, widać, że masz co robić.:)Ostatnie zdjęcie Gwidonka po prostu wymiata, cudny jest!:))

    OdpowiedzUsuń
  12. No, no, podziwiam :) Kawał dobrej roboty zrobiłaś :) I fizycznie i jak widzę robótkowo też się dużo dzieje :) A ci panowie, to powinni Ci zazdrościć determinacji :D

    OdpowiedzUsuń
  13. O matko, 40 kilo?! Jak Ci zazdroszczę samozaparcia i wytrwałości w dążeniu do celu! Komentarzem "menela" się nie przejmuj, choć wiem, że to trudne. Prosiak obłędny, cudowny zwierzaczek!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ludzie są różni, czasami wredni dlatego nie przejmuj się, a zrzucenie 40 kilo ... no no toż to sukces.
    A Twój Gwidon jest obłędny.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gwidon spodobał by się mojej córze, ona lubi takie fajne "dziwaki" :-)

    Weroniko, nie przejmuj się słowami faceta ze zwichniętym zyciorysem, to żadna wyrocznia! Ty wiesz jaką walke toczysz i jak wiele już wygrałaś, jesteś wielka!


    OdpowiedzUsuń