sobota, 12 kwietnia 2014

Jajka i inne sprawy XD.

Witam wszystkich.
Ostatnio wszystkie robótki poszły w kąt na rzecz karczochowych jajek. Dostałam sporo zamówień i dzięki temu sobie troszkę zarobiłam. Oczywiście jajka rozchodziły się jak świeże bułeczki i nie zdążyłam zrobić zdjęć. Dziś zanim kolejne jaja poślę w świat, zrobiłam parę ujęć.


Serwetki na święta mam już wyprasowane. Bo okazało się, że mam jedynie ich 3 xD. Tak, jak zwykle, większość moich serwetek znika, zanim nadejdą święta. A potem stoję jak ta sierota na tydzień przed i albo pozostaje mi, się sprężyć i coś na szybko wyhaftować, albo druga opcja mniej stresująca to kupić kilka ;/. I tak źle i tak nie dobrze. No bo śmiechu warte by osoba taka jak ja xD miała serwetki gotowe ze sklepu. Podarowałabym sobie to, gdyby nie fakt, że od poniedziałku mam teściową w domku, i wypadało by ładny obrus wielkanocny mieć. A gdzie się podziało moje wielkanocne cudo?

A tak pamiętam. Ostatnia wizyta mojej mamy zakończyła się xD niemożnością odmówienia nie dania jej tego bieżnika.
No cóż, obiecuję sobie, że już więcej razy nie stracę żadnej świątecznej serwetki, i niestety obietnicę łamię i zostaję jak co roku bez. W tym roku muszę kupić, bo w ciągu tyg. to nic tak dużego nie wyhaftuję. Za to pokaże Wam moją pierwszą serwetkę wielkanocną. Miałam wtedy 6 lat :). Haft płaski i richelieu. Serweteczka w kształcie jajka :). Nici jakich użyłam nie pamiętam. Były to jakieś kordonki. Wzór też nie wiem skąd wzięty.





Jakby okazało się, że z braku czasu nie wejdę tutaj już. To:


Zdrowych wesołych świąt, z wielkanocnym barankiem, czekoladowym zajączkiem i mokrym kurczaczkiem.

12 komentarzy:

  1. Jajeczka śliczniutkie :) takie kolorowe. Coś pięknego. Pozdrawiam !!

    OdpowiedzUsuń
  2. Karczochy super, a jak to mówią szewc bez butów chodzi - coś o tym wiem jezeli chodzi o moje rękodzieło :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne!!! :) Ostatnio równiez takie robiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne pisanki, ale serwetki także mi sie podobają!

    OdpowiedzUsuń
  5. Sześć lat? To Ty robótkowa weteranka jesteś :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, to ty wcześnie zaczęłaś. Podziwiam, sześciolatka i takie dzieło? zamiast po podwórko biegać, zamiast kreskówki oglądać ona wydziergała serwetkę. Szacum Weronisiu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Weroniko, podziwiam, ale już rozumiem Twoją precyzję. Skoro urodziłaś się z igłą hafciarska w dłoni, nie może być inaczej :) karczochy również wymiatają, dostałam w ubiegłym roku od Lucynki i dbam o nie jak o źrenice oka :)
    Może zdążysz jednak zajrzeć na mojego bloga ;)
    Wesołych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że haftowanie wyssałaś z mlekiem matki. Ja w wieku 6 lat uczyłam się dopiero przyszywać guziki. A jeżeli potrafisz wyszyć obrus w jeden tydzień, to mój podziw wzrósł o drugie tyle.
    Pozdrawiam i również życzę Wesołych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  9. A tak już jest że szewc bez butów chodzi :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale u Ciebie wysyp jaj! Jak pięknie i kolorowo :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jajka kolorowo tęczowe:)Bardzo lubię karczoszki , a z serwetkami u nas rękodzielników to tak jest ,że znikają nam z domu w cudowny i nie odgadniony sposób !Przysłowie mówi ,że "szewc bez butów chodzi ...."i my też :)

    OdpowiedzUsuń