niedziela, 16 marca 2014

Ból i pustka

Wiem, że to kolejny smutny post. Ale nie umiem sobie z tym poradzić. Myślałam, że się trzymam dzielnie, ale łzy zamiast zasychać na policzkach nie przestają płynąć. Wczoraj jak co sobotę sprzątałam, a nawet sprzątałam z 100 % siłą by nie myśleć, i wszystko było dobrze wytrzymałam tak cały dzień, do momentu nie znalezienia pukli włosów Odyna. Podniosłam je i zaczęłam płakać i je głaskach jak Golum swój jedyny pierścień. A dziś też trzymałam się dzielnie, do momentu w którym nie strąciłam sznurkiem kubka plastikowego, który z hałasem upadł na ziemię. Zaczęłam ryczeć. Bo przecież w takich momentach Odyn tak się klatce rechotał, a teraz cisza w domu ...........................

4 komentarze:

  1. Wiem, co czujesz. Musiałam uśpić dwa psy - jeden był półrocznym szczeniaczkiem z wrodzoną nosówką, drugi schorowanym szesnastolatkiem. Płacz był niesamowity.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, ja płakałam po Lunie przez kilka dni non stop, potem wiele tygodni ryczałam kiedy mnie naszło i do tej pory popłakuje jak mnie wspomnienia najdą, a blisko rok minął. Musisz sie po prostu wypłakać i tylem

    OdpowiedzUsuń
  3. Weroniko, po Tolusiu ryczałam tak, jakby był moim dzieckiem. Minęła prawie trzy lata, a ja dalej czasem płaczę :( współczuję Ci bólu, bo on zostaje na zawsze :( Trzymaj się kochana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi przykro :( Stracić kochanego zwierzaka, to jak stracić przyjaciela :(

    OdpowiedzUsuń