piątek, 25 listopada 2016

Mój Dębowiaczek, a raczej dwa :)

Witajcie,
Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną pracą, którą zgłaszam do kolorystycznej zabawy Danusi. Ale po kolei. Większość prac mi się śni, tak było i z tą pracą, śniła mi się ona rok temu, widziałam wszystko kolory, materiał, koraliki to mój pomysł który narodził się kilka dni temu. Śniła mi się serwetka lniana, udekorowana czerwonym materiałem z choinkami i gwiazdkami, nie lubię haftować na lnie, no i gdzie tu taki materiał znaleźć, i krawcową, która mi obszyje kawałek lnu. Nienawidzę też szmateksów, zapach mnie odstrasza, mimo to, kiedyś serce mi kazało do takiego szmateksu wejść. Na pierwszy rzut kosz, z wyprzedażą, jakie było moje szczęście gdy tam ujrzałam dwie serwetki lniane, obszyte czerwonym materiałem, no dokładnie takie same jak z mojego snu. Bez zastanowienia kupiłam i wyhaftowałam na nich ciastkowe ludziki, :) A oto moje dębowe cudo :).


 Na zdjęciu tego nie widać, ale gwiazdki są złote i się przepięknie mienią.

Wymiary serwetki 36x31 cm.Ludziki mierzą 9x5cm, materiał to naturalny beżowy len. Serwetkę haftowałam około 4 godzin: mulinką białą i czerwoną 1554 Ariadną oraz Brind Brand 320, 926, przy czym 926 zeszła mi cała. Po raz drugi w moim życiu haftowałam 1 nitką, jest to mozolna praca, o wiele dłuższa, ale bardziej efektywniejsza. Dziękuję za tą radę Lunie z bloga "Z kotem na kolanach".
Teraz banerek i do Stefana
Ps: wiem, że niektóre z Was chciały bardzo zobaczyć pawia w wersji skończonej, więc do tego postu dołączam też część z pawiem.


Pawia haftowałam miesiąc, tylko dlatego, że zmieniłam metodę haftu, nie 2 nitkami muliny a jedną, jak już wspomniałam haftuje tak Luna. Czas pracy się wydłuża, ale efekt jest tego wart. Podusia standardowa 40x40cm, jasiek biały bawełniany, paw haftowany mulinami czarną i białą Ariadną oraz Brind Brand 3846 i DMC 4050, tej ostatniej zużyłam, aż 4!! Nie widać tego, ale aż 4 muliny mi poszły paw mierzy 28 x35 cm. Wzór pawia zaczerpnięty z internetu.

Pozdrawiam
LVS

poniedziałek, 31 października 2016

Paw nie do końca

Witam,
Czasem tak jest, że los płata niezłe figle, i nasze plany przesuwają się. Mój los ostatnio się mną bawi na okrągło, no ale cóż, żyję dalej, haftuję, a raczej staram się haftować :). I moim planem był paw na ten miesiąc, od dawna wzorek był przerysowany na podusi, mulinki przygotowane, ale okazji brak. I nadarzyła się, otóż na blogu Joanny pojawiła się wzmianka o kiermaszu świątecznym dla chorej Amelki. I plan był taki, że podusia z pawiem pójdzie na ten kiermasz. Zaczęłam haftować, a w październiku Danusia ogłosiła pawie oczko w zabawie, ależ moja radość była wielka. Niestety mimo ogromnych chęci, nie udało mi się pawia na czas ukończyć. Danusia powiedziała nic nie szkodzi, umieścisz go później, a na razie pokaż co masz. Więc pokazuję :) Historię pewnego pawia.






 A tak paw wygląda dzisiaj, z góry też przepraszam za jakość zdjęć, ale wiecie jak to jest o tej porze roku.





Jeszcze banerek i do Stefana :)

Pozdrawiam
LVS

wtorek, 25 października 2016

Wymianka z Marzenką :)

Witam,
Kilka miesięcy temu, zobaczyłam gruszkę szydełkową u Marzenki z bloga Świat Cieni. I w mojej głowie zaświtał pomysł wymianki. Poprosiłam Marzenkę o tą gruszkę oraz kilka dowolnych owoców i warzyw do zabawy dla Zuzi na roczek. To co dostałam, to prawdziwy skarb. Popatrzcie:



Nie gwarantuje, że są wszystkie owoce i warzywa na zdjęciu, bo siła rzeczy wymianka Marzenki jest w ciągłym ruchu, co widać na załączonym bałaganie mojej córki xD:

Na pewno nie ma żółto-białego kota, bo córka się z nim nie rozstaje, wszelka próba zabrania go kończy się płaczem, więc pokażę innym razem :P podkradnę zdjęcie u Marzeny xD.
A ja dla Marzenki przygotowałam poduchę ze słoniem ;)


Z maila wynika, że bardzo bardzo się podobała :) Co mnie cieszy ogromnie :).


 i na końcu ogonek

Do wymianki chciałam dodać 4 serwetki ze słonikami, w głowie wymyśliłam sobie, że muszą być po łuku i koniecznie mama i dzieciątko słonik idące sobie razem, a słonik koniecznie trąbą ma trzymać ogonek, talentu rysowniczego nie mam, internet też nie pomógł. Więc wyhaftowałam truskawkowy duet serwetkowy.




Do tego witrażykowa kartka
Kilka przydasiów, coś słodkiego na ciepło do picia, i do kawki, i voila, paczuszka wczoraj wysłana, a dziś do Marzenki dotarła  :). Wszystkim życzę tak błyskawicznej Poczty Polskiej.

Dziękuje Ci Marzenko jeszcze raz za cudowną wymiankę :)

Pozdrawiam
LVS

sobota, 22 października 2016

Do zobaczenia ...

Już za tęczowym mostem... gdzieś daleko, za daleko ode mnie :( nawet nie wiesz jaką pustkę i żal zostawiłeś po sobie Tyrionku Czubako! Wróć do mnie. Błagam ;(.

[*] Tyrion Czubaka  24.09.2014 -22.10.2016

poniedziałek, 10 października 2016

Anioły upadają pierwsze ...

...
bo właśnie taki aniołem byłaś Ty, Danusiu ;(. Wszędzie Cię było pełno, na każdym blogu, tyle ciepłych słów, tyle pięknych prac. Zawsze potrafiłaś, mimo swoich problemów, podnieść na duchu, przesłać wiele pozytywnych myśli. Tak daleko, gdzieś po drugiej stronie ekranu, a zawsze czułam Ciebie tuż obok siebie. Nigdy się nie spotkałyśmy, a jakbym znała Cię całe życie. Straszny żal po stracie tak ciepłej osoby, takiego anioła. Żegnaj Danusiu, do zobaczenia, gdzieś tam, ... za tęczowym mostem.

poniedziałek, 26 września 2016

Potrzebuję zastrzyku pozytywnej energii

Witam,
Ten post miał być zupełnie o czymś innym. Wiem ludzie, mają swoje problemy, i problemiki, u mnie to raczej problemik, a nie gigant problem, ale mimo wszystko straciłam gdzieś tą pozytywną energię, nic mi się nie chce, kwestia pogody?? Nie sądzę, w Czapurach szaleje ZŁOTA POLSKA GORĄCA JESIEŃ. Jest pięknie, a mnie brak energii. Bo nie jest tak jak sobie zaplanowałam, miałam być już dawno Panią mgr. a nawet baaa... zacząć studia doktoranckie, miałam mieć prawko i jeździć do bibliotek, z małą na baseny, i miałam mieć wymarzoną pracę. Tym czasem nie mam NIC. Tak wielkie NIC. Czuję się taka niespełniona, jerunie, jedyna iskra uśmiechu to moja córa, i partner (chociaż on ma też swoje za uszami, jak i ja). Ale brakuje mi ..... spełnienia .... nie wiem, czy wiecie o co mi chodzi.... Mam 30 lat a czuję, się na 70 (nie obrażając nikogo), zmarnowane lata na studiach, studiach które mi nic nie dadzą, aaaa powiecie tytuł .... ale czym jest ten tytuł dzisiaj? Nie widzę perspektyw pracy w zawodzie, w pracy której kocham, widzę się pracującą do emerytury w biedronce :( czy tam mi przyjdzie skończyć, naprawdę? Taki scenariusz wybrało mi życie? Chcę krzyknąć, NIE!! Ale coś dusi mnie w gardle i wychodzi tylko iiiiii. Od czerwca chodzę po szkołach, placówkach młodzieżowych, jak domokrążca oferując siebie! I czuję się jak żebrak którego nikt nie chce. Sama. Choć sama nie jestem, to jednak jestem. Prawo jazdy kolejna kula u nogi, zamiast jeździć lepiej, jeżdżę coraz gorzej :( instruktor mówi, że to dlatego, iż mam za długie przerwy (między serią 3 jazd po 2 godziny mam miesiąc przerwy), niestety brak funduszy uniemożliwia mi częstsze jazdy, czy też mniejszą przerwę, i znowu w tej kwestii życie pisze mi inny los niż sobie wymarzyłam. W lustro patrze i widzę grubą zaniedbaną babę, zapuściłam paznokcie by się lepiej poczuć, los się znowu do mnie nie uśmiechnął, wczoraj połamałam wszystkie w pracy, przenosząc kartony. To może dietetyk! Od czerwca nie mogę się z moją dietetyczką spotkać, albo jej coś wypada, albo mnie, a ostatnio zajęłam się praniem i Zuzą (miałam wolne po całym tygodniu pracy), że ZAPOMNIAŁAM!! Ja ... ja zapomniałam, ja która ma wszystko w kalendarzu zapisane, nie lubi spóźnień itd, zapomniałam. Nawet moje długie (do pupy) włosy już mnie nie cieszą, najchętniej bym je ciachnęła nożyczkami, na krótko. Ale też albo terminu nie ma fryzjerka, albo ja kasy. I koło się zamyka. A ja w ciągu zaledwie kilku tygodni z wesołego dziecka zmieniłam się z naburmuszonego niezadowolonego babsztyla. Potrzebuję zastrzyku, solidnej dawki pozytywnej energii.

sobota, 10 września 2016

Kartki, bo to co większe jest tajemnicą ;P

Witam,
Jak w tytule, pokazuję znowu karteczki, bo to co większego wyhaftowałam pokazać jeszcze nie mogę, bo Marzenia z bloga Świat Cieni jeszcze tego nie otrzymała.  Tak więc karteczki ;) Zapraszam. W sierpniu miałam masę roboty, nie dość, że praca i na nowo czas trzeba było zorganizować. To mała się rozchorowała, ach  żłobek :( z 6 tyg pochodziła 2 tyg, resztę, siedzimy w domu i chorujemy. Z Rafałem doszłam do wniosku, że jeszcze raz nam się rozchoruje w tak krótkim czasie, to zabieramy ją  stamtąd i nianię weźmiemy, bo żłobek plus leki to i tak wychodzi pensja dla niani. No ale do setna. Nie wyrobiłam się z kartkami urodzinowymi, musiałam na szybko coś wykombinować, dla dwóch panów, kochających gry komputerowe i obcego. W necie znalazłam grafikę, troszkę dodatków i voila. Karteczki się podobały a to najważniejsze.


20 sierpnia moja córka obchodziła swoje pierwsze urodziny
z tej okazji mamusia zrobiła jej śliczną kartkę :)

Wzór znaleziony kiedyś, bardzo dawno temu w internecie, troszkę kolorowych fasolek :) Haftowanie tej kartki było nawet skomplikowane, czego się nie spodziewałam, mały wzór, mało konturów, a jednak haftowało się i haftowało, i końca tego haftu nie było widać. Ale udało mi się zdążyć. A to karteczka i ręczniczek jaki dostała moja córeczka od Ani Jacewicz.

Kolejna kartka urodzinowa dla  mojej przyjaciółki.


:) Podoba mi się ta wariacka pszczółka :)

Do tej samej przyjaciółki poleciała kartka ślubna, bo jej ślub i urodziny zbiegły się w czasie.


W poniedziałek ma urodzić się Mikołaj, synek mojej sąsiadki, i przyjaciółki ze studiów.


Chłopczyk przyjdzie na świat przez cesarskie ciecie, bo jest bardzo duży, 5 kg ma! A niby to ja miałam cukrzycę w ciąży xD. Miał być też Felixem, ale rodzice ojca dziecka nie chcieli. nie rozumiem tego, bo to nie ich synek, nie oni powinni decydować, no ale to nie moja sprawa. U mnie by coś takiego nie przeszło.
Ostatnia karteczka jest dla malutkiej Hani, córki naszej blogowej koleżanki, która jest młodsza o kilka tygodni od mojej Zuzy. Dla niej powstał taki elfik


Bardzo mi się podoba ten elfik, i już szukam okazji by wyhaftować go ponownie.

Teraz pozdrawiam i do zobaczenia.
Lady Savage